| Pedofilia w niemieckiej szkole - 115 poszkodowanych | |||
|
|
![]() Die Teilnahme am Religionsunterricht ist bis zum Abitur verpflichtend. Gottesdienste und Schulgebet gehören zum Programm der Schulseelsorge.[…] uczestnictwo w zajęciach religii aż do matury jest obowiązkowe, msze święte, jak i godziny lekcyjne należą do programu troski o rozwój duchowy - w taki właśnie sposób wyrażony jest profil jednego na najbardziej renomowanych gimnazjów jezuickich w Berlinie. Bóg, wiara, modlitwa, miłość…. i przy tym wszystkim pedofilia, molestowanie, przemoc – jedno z drugim wewnętrznie sprzeczne.Alicja Kuropatwa Co najmniej 115 byłych uczniów katolickich szkół w Niemczech twierdzi, że padło ofiarą molestowania ze strony nauczycieli.Skandal osiagnął rozmiary, jakich nie moglibyśmy się nawet domyślać, i mamy wrażenie, że takich ofiar może być wielokrotnie więcej - powiedziała adwokat Ursula Raue, która prowadzi wewnętrzne dochodzenie w sprawie molestowania w szkołach prowadzonych przez zakon jezuitów. Jak dodała, w minionych tygodniach zgłosiły się do niej ofiary molestowania także z innych szkół katolickich w Niemczech. Wśród dwunastu nauczycieli obwinianych o molestowanie są dwie kobiety. Ofiary informowały głównie o okazywanej im przez nauczycieli natrętnej czułości oraz dotykaniu miejsc intymnych, a w niewielkim stopniu o obrażeniach cielesnych. Adwokat przyznała, że dysponuje informacjami o ofiarach molestowania, które odebrały sobie życie. Skandal związany z pedologią seksualną wyszedł na jaw w szkole Canisius – Kolleg. Na tym jednak się kończy. Obecnie wiadomo, że zaraza opętała również inne rejony Niemiec, jak np. Hamburg, Szwarzwald, Getyngę czy Hildesheim. Wszystko zaczęło się w stolicy Niemiec. Stamtąd wypłynęły pierwszy doniesienia, że w latach 70. i 80. dwóch duchownych molestowało swoich podopiecznych – uczniów gimnazjów. Zgodnie z niemieckim systemem szkolnictwa do Gymnasium uczęszczają dzieci między 10 a 15 rokiem życia. Dzieci właśnie w tym wieku zainteresowały dwóch pedofilów. Byli nauczycielami – wydawać by się mogło wzorem do naśladowania, a tymczasem wykorzystali naiwność i ufność bezbronnych istot. Mowa tutaj Wolfgangu S. i Peterze R. To ich oskarża się o przestępstwa na ponad 20 nieletnich ofiarach. Pierwszy z nich najpierw wykładał w berlińskim Canisius – Kolleg, a następnie został przeniesiony do gimnazjum St Blasien w Schwarzwaldzie. Dziś uważa się, że motywem przemieszczenia duchownego były oskarżenia o pedofilię, które jednak nie ujrzały światła dziennego. Wolfgang S. najpierw wykorzystywał dzieci w Berlinie, potem w Schwarzwaldzie, następnie wyjechał do Ameryki Południowej i tam dalej molestował. Obecnie Hans Joachim Martin – rektor gimnazjum w Schwardzwaldzie nie może zrozumieć, dlaczego władze nie poinformowały go o motywie przeniesienia duchownego. Żąda kategorycznych wyjaśnień, w jaki sposób doszło do powstania struktur, które umożliwi tolerowania przestępstw i ich tuszowanie. Podobnego zdania jest Ursula Raue, adwokat która z ramienia jezuitów zajmuję się sprawą. Dla niej najbardziej zaskakujące jest, dlaczego w roku 1981 ośmiu uczniów nie dostało odpowiedzi na swój list, który wystosowali do szkoły i kurii biskupiej. Również Klaus Mertes - rektor Canisius – Kolleg wstrząśnięty jest całą sprawą. W obliczu afery zdecydował się wysłać do 500 absolwentów jego placówki, wśród których mogę być potencjalne ofiary, list z zapewnieniem i przeprosinami, że władze szkoły nie pozostaną obojętne i zajmą się tym szokującym wszystkich przypadkiem. Wystosował również oficjalne pismo, które zostało zamieszczone na stronie internetowej gimnazjum, gdzie rektor dziękuje wszystkim za solidarność i dodanie otuchy (jego treść zobacz tutaj). Niemieckie gazety informują również o tym, że Watykan wiedział o wszystkim, ale, jak pozostali, postanowił milczeć. Jednak najwyżsi rangą księża odpierają te zarzuty i uznają je za kłamstwo. Stefan Dartmann – prowincjał zakonu jezuitów w Niemczech także przyznał, że pod koniec 2006 otrzymał od berlińskiego rektora gimnazjum informację, że w szkole dochodziło do aktów molestowania dzieci przez jego podwładnych. Jednak, jak twierdzi Dartmann, ofiary prosiły o anonimowość i dyskrecję. Teraz zło wyszło na jaw i to z wielkim hukiem. Coraz więcej ofiar przestaje milczeć, a wszyscy winią za przebieg sytuacji jezuitów, którzy przez lata udawali, że wszystko jest w porządku. Dopiero teraz, gdy mamy wielką aferę, o której piszą gazety na całym świecie, Dartmann postanowił w pełni wyjaśnić sprawę i wszystkie jej okoliczności. Również Watykan wydał oświadczenie popierające działania prowincjała jezuitów. Po długim okresie zmowy nareszcie władze zaczęły działać. Czy aby nie za późno wobec ciągle zmieniających się przepisów w sprawie molestowania? Prawdopodobnie tak i w związku z tym organy ścigania nie postawią oskarżonym jezuitom żadnych zarzutów. Zatem jak ukarać pedofilii? Czy wystarczy jedynie wybaczyć grzechy i wypłacić odszkodowanie ofiarom? |



