Niemieckie debaty wokół pamięci o drugiej wojnie światowej i jej następstwach śledzone są w Polsce z dużą uwagą. Obecnie emocje wywołane przez przewodniczącą Steinbach i Centrum Przeciwko Wypędzeniom znacznie opadły, ale pozostało zaniepokojenie. Nie tylko Polaków zajmuje wojenna przeszłość i historyczna narracja. Właśnie w USA ukazała się na ten temat ważna książka.
Beata Michałek
Warto wyjść poza polsko – niemiecką perspektywę i sięgnąć po najnowszą pracę izraelskiego badacza z Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich Uniwersytetu w Hajfie (bliźniacza placówka wrocławskiego Centrum im. Willy'ego Brandta) Gilada Margalita Guilt, Suffering and Memory. Germany Remembers its Dead of World War II, wydaną przez Indiana University Press. Publikacja jest przekrojową i rzeczową analizą oficjalnych (państwowych) i w mniejszych stopniu indywidualnych form upamiętniania ofiar drugiej wojny światowej oraz przekazu wiedzy o hitlerowskich zbrodniach i ich konsekwencjach dla samych Niemców i narodów ościennych. Zgodnie z powszechną metodologią Gilad Margalit dzieli pracę na trzy okresy chronologiczne. W pierwszym skupia się na latach od kapitulacji Trzeciej Rzeszy po społeczno – polityczny przełom drugiej połowy lat 60. Wówczas w obu państwach niemieckich panowało zgodne przemilczenie odpowiedzialności tzw. „zwykłych” Niemców za zbrodnie nazistowskie, licznie wznoszone pomniki i tablice pamiątkowe czciły zbiorowe cierpienie własnych „ofiar wojny”, do których zaliczano żołnierzy, cywilne ofiary nalotów dywanowych, jak również pomordowanych w obozach i w ośrodkach opiekuńczych. Izraelski autor podkreśla, że jedynie nieliczni uznawali wyjątkowe cierpienia społeczności żydowskiej, zdjęcia z Auschwitz zestawiono ze stosami zwęglonych ciał mieszkańców Drezna. O prześladowaniach słowiańskich narodów mówiono i pamiętano jeszcze mniej. Dopiero „pokolenie 68” odważyło się zapytać w RFN o stopień współdziałania w zbrodniach generacji rodziców i dziadków. W następnych dekadach doszło do diametralnego przeobrażenia niemieckiej narracji historycznej, z uniwersalizmu ludzkiego cierpienia wyodrębniono ofiary rasistowskiej nienawiści. Marginalizowane uprzednio poczucie winy i wstydu za Holokaust stało się częścią narodowej tożsamości, aczkolwiek wielu przychodziło to z trudem, pozostała też mniejszościowa grupa odrzucająca ekspiacyjną postawę. W NRD pamięć historyczna została ściśle podporządkowana walce ideologicznej, za zbrodnie faszyzmu obwiniano naturalnie Niemców Zachodnich, polegli i ranni w nalotach stawali się ofiarami „kapitalistycznych imperialistów”. Polskiego czytelnika z pewnością zainteresuje najbardziej rozdział poświęcony pamięci o drugiej wojnie światowej już w zjednoczonych Niemczech. Autor potwierdza tezę, iż w Republice Berlińskiej znów do głównego nurtu powracają głosy upominające się o pamięć o rodzimych ofiarach wojny, akcent pada na cywilne ofiary zmagań wojennych i wypędzeń (termin używany przez autora). Dopóki ten proces nie umniejsza pamięci i wiedzy o cierpieniach zadawanych innym jest w dużym stopniu zrozumiały. Gdy jednak będzie szerszą oznaką negacji historycznej odpowiedzialności, jak w wypadku wschodnioniemieckiej skrajnej prawicy, może okazać się czynnikiem destabilizacji relacji z państwami sąsiedzkimi, według Margalita dotyczy to zwłaszcza Polski. Jednak z drugiej strony akademik z Haify podkreśla siłę niemieckiej demokracji i przywiązanie do europejskich wartości, w tym dobrosąsiedzkich stosunków z państwami Centralnej Europy. Zaletą omawianej książki, pomimo narodowości autora, jest z pewnością umiejętność krytycznego pochylania się nad niemiecką pamięcią historyczną bez, charakteryzującej często polskie publikacje, widocznej emocjonalności. Wiele z głównych obserwacji Margalita jest znana już polskiemu czytelnikowi, ale można też odnaleźć nowe ujęcia i dyskusyjne konkluzje. ================== Gilad Margalit: Guilt, Suffering, and Memory. Germany Remembers its Dead of World War II, Indiana University Press 2010.
|