W Polsce dopiero wprowadzane - w Niemczech po dekadzie z pomysłu się wycofują. Nie będzie "okien życia" - miejsc, gdzie kobiety po porodzie mogły pozostawić niemowlaki, nie narażając się na prawne konsekwencje porzucenia dziecka, a jednocześnie zapewniając nowo narodzonemu bezpieczeństwo.
Niemiecka Rada Etyki ciało doradcze i konsultacyjne niemieckiego parlamentu znaczną większością głosów odrzuciła koncepcję "okien życia", w których matki mogą zostawiać swoje nowo narodzone dzieci. Europejskie standardy etyczne jak i niemieckie prawo sprzeciwiają się takim praktykom - wyjaśniała rada. Co w zamian? Etycy zasugerowali prawodawcom umożliwienie zaufanego przekazywania nowo narodzonych dzieci z krótkoterminowym meldunkiem, którego szczegóły - w tym głównie tożsamość matki - będą znane tylko zaufanym osobom. Rada wskazuje, że "okna życia" powinny zostać jak najszybciej zlikwidowane.
"Okna życia", czyli anonimowe oddawanie dzieci funkcjonuje w Niemczech od 10 lat. Ma ono zapobiegać zabijaniu nowo narodzonych dzieci. Pierwsze okno życia powstało w Niemczech przed 10 laty. W tym czasie pozostawiono w nich około 500 dzieci. Okna funkcjonują przy szpitalach. Są utrzymywane przez organizacje związane z Kościołami oraz instytucje prywatne. Łóżeczka w oknach życia są stale obserwowane. Pozostawione niemowlę w ciągu kilku minut trafia pod opiekę lekarza. Podobnie dzieje się w Polsce. U nas okna - zwykle przy klasztorach - takie miejsca funkcjonują w kilkunastu większych polskich miastach. Pozostawienie tam dziecka nie wiąże się z rozpoczęciem przez policję poszukiwań matki). Praktyka ta budzi jednak kontrowersje, gdyż jak wskazują statystyki wprowadzenia tej regulacji w 1999 roku liczba znalezionych w Niemczech martwych noworodków nie zmniejszyła się. Przeciwnie, od 2008 r. liczba ta wzrasta. W Niemczech działa 80 "okien życia". W 130 klinikach, często prowadzonych przez fundacje kościelne - katolickie i ewangelickie - oferuje się anonimowe porody. Rada Etyki uważa, że istnienie "okien życia", (czyli "Babyklappe"), godzi w prawo dziecka do znajomości swojego pochodzenia. Zdaniem sekretarz generalnej SPD Andrei Nahles ocena Rady Etyki jest drastyczna oraz daleka od rzeczywistości, bo każde dziecko, które uratowano wkładając w okna życia, to argument przeciwko zaleceniu Rady Etyki - powiedziała Nahles gazecie Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung. Co prawda, każdy człowiek powinien wiedzieć, kim są jego rodzice. Ale bez okien życia niektóre dzieci nie miałyby szansy nawet na to, by szukać takiej informacji - dodała Nahles. Prawo dziecka do życia jest ponad ponad wszelkimi innymi prawami, także zaleceniami etycznymi Rady Etyki - mówii szefowa frakcji Zielonych Renate Kuenast. Tak czy inaczej po decyzji Rady Etyki dni "okien" i "anonimowych porodów" są policzone. Frakcja CDU w Bundestagu szuka nowych rozwiązań prawnych lansując tzw. "zaufane porody" (tożsamość matki będzie znana tylko zaufanym osobom. Wiceprzewodnicząca frakcji, Ingrid Fischbach zapowiedziała, że już wkrótce rozpoczną się w tej sprawie rozmowy z ekspertami ministerstwa zdrowia. Do czasu ostatecznych rozstrzygnięć CDU postuluje, by "okna życia" dalej funkcjonowały. Niemieckie prawodawstwo wskazuje, że "takie przejściowe obowiązywanie prawa" powinno zamknąć się w jednym roku. Zdaniem Ingrid Fischbach z CDU - taki okres jest za krótki. W rozmowie z katolicką agencją KNA niemiecka polityk powiedziała, że jeśli zostanie zaakceptowana regulacja "zaufanych porodów", wówczas utrzymywanie "okien życia" może się okazać zbędne. W każdym razie konieczna jest regulacja prawna. Odmienne zdanie w sprawie ,,okien życia" miało sześciu spośród 26 jej członków, którzy uważają, że ta forma pomocy kobietom powinna pozostać. Wśród tych osób jest biskup pomocniczy z Augsburga Anton Losinger oraz katolicki teolog Eberhard Schockenhoff. Są oni przekonani, że okna życia mimo wszystko są realną możliwością ratowania życia nowo narodzonych dzieci. Opinię tę popiera Centralny Komitet Katolików Niemieckich.
|